Strona powstala 27.08.2001

 

Strona Główna

Kontakt

O stronie

Szukaj: wedlug slow kluczowych - wedlug pytan

AustraLink.pl


Image Map

 

SAMO ZYCIE - SPOCIT
 


Jechac, nie jechac?

Jakie sa plusy i minusy?

Jak sie urzadze, jakie mam szanse?

Od ponad 2 lat na tej stronie piszemy o zyciu w Australii, pokazujemy je z roznych perspektyw, ale uniwersalnej odpowiedzi na powyzsze pytania nie jestesmy w stanie udzielic, bo jej nie ma.

Kazdy przypadek jest indywidualny. Spocit opisuje swoj.

Cykl zaczynamy publikowac pod koniec listopada 2003.

 


Jechac, nie jechac?

Pisze tutaj chociaz na razie mieszkam w Polsce i nie przenosze sie do Australii wczesniej niz za rok. Tym niemniej zlozylem podanie o wize 'skilled independent', mam uznane kwalifikacje i zdany egzamin IELTS.

Chcialbym sie podzielic doswiadczeniami z osobami dopiero rozpoczynajacymi i byc moze sklonic do tego samego tych, którzy mieszkaja juz w Australii, a milcza.

Sam jestem ciekaw jak bedzie mi sie czytalo mój tekst w przyszlosci. Nie mam teraz zadnej pewnosci, ze wyjade z Polski i cala mase rozterek. Mam jednak juz 30 lat i uwazam, ze jest juz ostatni dzwonek na podjecie takiej decyzji.

 

1. Decyzja o wyjezdzie.

Powiem szczerze, ze sam sie sobie dziwie, ze taka mysl wpadla mi do glowy. Jestem w koncu wychowany na "Czterech pancernych", "Panu Samochodziku" i pewnie tysiacu innych "patriotycznych" pozycji. Cale zycie uwazalem emigrantów za pewien rodzaj "tchórzy", a sam nie wyobrazalem sobie nawet mozliwosci opuszczenia kraju i to z wlasnej woli.

Widocznie jednak rzeczywistosc budzi z glebokiego snu najwiekszych patriotów nawet. Naprawdę mozna miec dosc skorumpowanego do granic wytrzymalosci aparatu panstwowego, sprzedajnych polityków, pracodawców uwazajacych, ze robia laske w ogóle pozwalajac Ci pracowac. Kazdy ma swoja granice wytrzymalosci. Ja jestem blisko swojej - wystarczajaco blisko, zeby chciec spróbować innego zycia.

Mam swiadomosc, ze nigdzie nie ma raju na Ziemi i jestem przygotowany na obnizenie poziomu zycia przez dlugi czas po wyjezdzie i mimo to chce spróbowac. My¶se, ze najwazniejsze jest to ze mam wsparcie mojej zony. Nie wiem, czy sam bym sie odwazyl.

Zrobilem krótkie podsumowanie szans i zagrozen zwiazanych z wyjazdem do Australii:

PLUSY:

+ PKB na osobe ok. 2,5 raza wyzsze niż w Polsce (wg sily nabywczej z 2002 roku)

+ Optymizm i dystans do zycia mieszkanców Australii

+ Cieplejszy klimat

+ Mozliwosc nauczenia sie języka angielskiego w stopniu dla mnie w Polsce nieosiagalnym

+ Przygoda: zyje sie raz i jesli nie spróbuje teraz to kiedy?

MINUSY:

- Daleko od kraju, rodziny i przyjaciól. To najwiekszy minus i mysle, z jesli cos nas skloni do powrotu to najpredzej tesknota i brak pomocy ze strony najblizszych. Dodam, ze pojedziemy z dwójka malych dzieci. Sami i nie majac tam nikogo.

- Inna kultura, jezyk i klopoty z asymilacja

- Wysokie koszty calej procedury i lotów samolotem

- Ryzyko, ze zostawiajac dobra prace w Polsce narazam sie na bezrobocie i obnizenie poziomu zycia w Australii

- Brak ogrzewania w domach w Australii i koniecznosc wegetacji w temp. 12 st.C. zima

- Jadowite pajaki, weze i skorpiony

- Mozliwosc, ze moje dzieci beda mialy klopoty w komunikacji po polsku z rodzina w kraju.

- Oni jezdza jak wariaci: po lewej stronie drogi.

Podsumowujac, na razie plusy przewazaja i decydujemy sie, ze chcemy spróbowac. Mamy nadzieje, ze uda nam sie wystrzymac w Australii co najmniej 2 lata i po tym czasie zdecydujemy sie co robic dalej. Nie chcemy tez nazywac sie emigrantami i zamierzamy w blizej nieokreslonej przyszlosci wrócic do Polski na stale.

Dlaczego Australia wlasnie?

Po pierwsze dlatego, ze daje szanse legalnego wyjazdu na stale. 

Po drugie kraj jest anglojezyczny, a w tym jezyku umiem sie jakos porozumiec.

Po trzecie jest tam cieplej niz w UK lub Kanadzie.

Po czwarte nie jest to az taka dziura jak Nowa Zelandia.

 

2. Uznanie kwalifikacji - informatyka

Jest to pierwszy krok w procesie zdobywania wizy. Nie mamy rodziny, ani innego sponsora w Australii, wiec jedyna mozliwoscia zdobycia wizy stalego pobytu jest kategoria "skilled independent".

Jestem z wyksztalcenia i zawodu informatykiem, wiec moje kwalifikacje musialy byc uznane przez Australian Computer Society. Cala procedura trwala u mnie ok. 6 tygodni (2003 rok). Po wszelkie wskazówki zapraszam na strony www.immi.gov.au i www.acs.org.au. Tutaj podam tylko kilka wskazówek praktycznych o wymaganych dokumentach.

Wszystkie dokumenty musza byc notarialna kopia oryginalu wraz z przysieglym tlumaczeniem na angielski.

- Wyksztalcenie. Konieczna jest notarialna kopia dyplomu oraz wypis ze studiów z informacja o wszystkich przedmiotach i ocenach. Jest to podstawa do uznania, czy faktycznie studia obejmowaly wystarczajaca ilosc przedmiotów informatycznych. W przypadku, gdy uczelnia robi klopot z wypisem ze studiów wystarczy przeslac tlumaczenie indeksu studenckiego. Rozwiazanie drozsze (koszty tlumaczenia!) ale wystarczajace.

- Zaswiadczenie z pracy. Musi zawierac informacje o wymiarze etatu, okresie zatrudnienia i zajmowanym stanowisku. Musi byc równiez informacja o uzywanych narzedziach oraz realizowanych projektach. Ja takiej nie mialem na zaswiadczeniu, wiec uzyskalem dodatkowe listy referencyjne (od szefa i kilku klientów).

- Xero paszportu

- Resume (tak Ozi nazywaja CV). Bardzo wazna pozycja. Nalezy napisac po angielsku i umiescic jak najwiecej szczególów o swoich umiejętnosciach i doswiadczeniu.

- Formularz - pobrany ze strony ACS i wypelniony.

- Oplata za uznanie kwalifikacji - moze byc karta kredytowa

 

3. Egzamin z jezyka (IELTS).

Drugie podstawowe wymaganie do spelnienia. Egzamin zdaje sie w British Council (w Polsce Warszawa i Kraków -> www.ielts.org). Egzamin sklada sie z 4 czesci: sluchanie, czytanie, pisanie i mówienie. Wyniki egzaminu sa w skali 1-9. 1 oznacza brak mozliwosci komunikacji w jezyku angielskim, 9 to znajomosc doskonala.

Osobiscie uwazam, ze jesli ktos umie sie porozumiewac jakos po angielsku to nie powinien miec problemu ze zdaniem na 4 pkt. zeby jednak  kwalifikować sie do wizy australijskiej trzeba zdac na co najmniej 5 pkt. z kazdej czscci egzaminu. Daje to 15 pkt. do wizy. Egzamin zdany na 6 pkt. daje 20 pkt wizowych. Mnie udalo się zdac na 6 pkt z kazdej czesci, a nie uwazam się za orla z angielskiego.

Generalnie polecam wszystkim zakup przykladowych testów i materialów dostepnych w British Council. Przykladowy test dobrze oddaje stopien trudnosci egzaminu. Na pewno nie warto uczyc sie wyrafinowanych konstrukcji gramatycznych. Wazniejsza jest sama umiejętnosc zrozumienia i wypowiadania sie. Polecam rozmowy z native speakerem, czytanie angielskojezycznych publikacji i ogladanie TV po angielsku. Test jest duzo latwiejszy do zrozumienia niz np. BBC.

 

4. Zlozenie podania.

Trzeba wydrukowac dokument 47SK ze strony www.immi.gov.au, wypelnic i wyslac. Trzeba zalaczyc:

+ wszystkie dokumenty zwiazane z uznaniem kwalifikacji

+ certyfikat IELTS (British Council moze go wyslac równiez)

+ informacje o sposobie zaplaty

+ paszporty

+ zdjecia

+ odpisy aktów urodzenia

+ odpis aktu slubu (if applicable).

Pakujemy wszystko do koperty i wysylamy poczta kurierska. Ja wysylalem przez Pocztex (najtaniej).

Przesylka dochodzi do Adelajdy po kilku dniach i prawie natychmiast obciazana jest karta kredytowa.

Teraz zaczyna sie czekanie. Ja w chwili gdy to piszę czekam juz 5 miesiecy.

Za 2-3 m-ce spodziewam sie pytania o badania medyczne i zaswiadczenie z policji.

 

... CDN - mam nadzieje. Ciekaw jestem sam czy uda sie sprawe doprowadzic do konca i nie zmienic zdania nt. wyjazdu z Polski.

 

 

powrot do gory