Strona powstala 27.08.2001

 

Strona Główna

Kontakt

O stronie

Szukaj: wedlug slow kluczowych - wedlug pytan

AustraLink.pl


Image Map

 

SAMO ZYCIE - ANIA Z MELBOURNE


Ania z Melbourne po raz pierwszy napisala do nas email ponad rok temu. Potem byla goscinnie w Australii. Tu m.in. prezentowaly ja duze australijskie dzienniki. Reszty dowiemy sie z jej relacji, gdyz postanowila nam napisac o tym, jak niebezpieczne potrafia byc marzenia.

Publikacje rozpoczynamy w maju 2004

Stan


Odcinek 1 - Marzenia sie spelniaja

 

 


Odcinek 1 - Marzenia sie spelniaja

Czytałam kiedys taka o to przestroge: "Zastanówmy sie dokładnie nad kazdym naszym marzeniem, zanim o nim pomyslimy bo kiedys nam sie ono spelni".

Ja kilka lat temu słysząc o pewnej dziewczynie, która wyjechała z Polski do Anglii , a potem do Australii w głębi serca sobie pomyslalam, ze ja tez bym kiedys chciala pojechac do Australii...

Niedługo potem wyjechałam jak co roku do Anglii na wakacje i o ironio losu poznałam tam całkiem przypadkowo pewnego Australijczyka... Jako, ze jestem osoba otwartą szybko się zaprzyjaznilismy. Lecz wtedy jak o nim myslalam(nie pamietalam wtedy o moim cichym marzeniu sprzed wakacji) to az za głowę sie łapałam, ze Australia jest tak daleko ...i ze jemu sie chciało przyjechac do Anglii , do Europy.

Bedac w Australii spotkalam wielu mlodych ludzi, ktorzy oszczedzali pieniadze na wlasnie ten cel-ich determinacja i sztywne trzymanie sie wymierzonych celow sa godne podziwu. Oni potrafia pracowac 2 lata i oszczedzac tylko po to aby pojechac do Europy na wakacje.

Po jakims czasie (po powrocie moim do Polski i jego do Australii) otrzymałam zaproszenie do Melbourne. Ufałam mu na tyle, ze byłam w stanie zarezerwowac bilet, zreszta po krótkim okresie czasu od zaproszenia mnie do Australii odezwał sie jego Tata i serdecznie mnie ponownie zaprosil.

Jako, ze konczylam wlasnie studia i urlop mialam w nasze wakacje postanowilam pojechac w lipcu. Wiedzialam, ze musze uzyskac stosowna wize w Ambasadzie - pokazalam srodki na swoim koncie, zaswiadczenie z pracy, uczelnii,  no i zaproszenia od moich Australijczykow. Wiza zostala mi przyznana i zaczelam planowac podroz oraz zakup biletu. Biura podrozy oferowaly mi najtansze bilety w Lufthansie przes Singapur( pamietajmy, ze w tym czasie szalał tam SARS). Ja jako, ze jestem małym szperaczem wyszukłam jeszcze tansze bilety lotnicze załatwiane przez Almatur-leciałam liniami Austriackimi- a konkretnie Lauda Air. 

Leciałam Kraków- Wieden- Kuala Lumpur- Melbourne. Niestety okazało sie niedługo przed wylotem, ze linie Lot zerwały umowe z Austrian Airlines i musiałam czekac 18 godzin w Wiedniu. Szukałam hotelu ale wszystko było pozajmowane. No coz...postanowilam to przetrwac;) POLAK POTRAFI! 

W dniu mojego lotu- a był to sam poczatek lipca, w Polsce bylo upalnie - ja bylam ubrana w jeansy(najwiecej waza), ale nie czułam upału, byłam cała zdenerwowana wizja mojej podrozy i mojego pobytu w Australii. Doleciałam malutkim Fokkerem 40 do Wiednia - lotnisko (hala odlotow)jak mi juz wczesniej mowiono i sie pozniej w praktyce okazalo bylo bardzo malutkie. Jedna restauracja,  automat z internetem i ze 3 sklepy w tym jeden bezclowy(nie bede ukrywac ,ze spedzialam tam wiele godzin). Po kilku godzinach mojego czekania poznalam kilka osob, ktore rowniez lecialy do Australii. Byli to Anglicy, ktorzy wybrali wariant z czekaniem w Wiedniu ze wzgledu na to, ze bilet byl wtedy najtanszy.

Poznalam tez jedna sympatyczna Angielke, ktora leciala na conajmniej rok do Australii aby pracowac tam jako pielegniarka - razem bylo nam o wiele razniej:) W samolocie bylo dosc milo -byl to Boeing 777 - tak jak wiekszosc ludzi mowi jest on nieco bardziej komfortowy niz inne. Przetrwalam okolo 10 godzin do KL -potem jak sie dopiero na miejscu okazalo wysiadka ze wszystkimi rzeczami i zrobienie jednego wielkiego kolka i powrot do wyczyszczonego samolotu. Nowe zasady bezpieczenstwa... 

Przez wiekszosc lotu staralam sie spac - zreszta o sen nie bylo trudno po 18 godzinach czekania na lotnisku... 

Obudzilam sie  (wedlug naszego czasu byla wtedy okolo 5 rano) i spojrzalam przez okno samolotu- to co zobaczylam nie zapomne do konca zycia!Zobaczylam konczacy sie ocean i poczatek ladu Australii!Poczulam dreszcze!Australia! Here I am...

Ladowanie i oczekiwanie na bagaz -zgubili czy nie zgubili?Pani na lotnisku mowila,ze istnieje mozliwosc zaginiecia bagazu...bo to tak daleka trasa i tyle czekania...Nie zgubili!Ufffff. Moja odprawa paszportowa poszla dosc gladko i bez przeszkod-musialam tylko podac numer telefonu pod ktorym sie bede znajdowac oraz adres -to tak w razie SARS...

W drodze do samochodu nie czulam chlodu, ktory mi pozniej tak zaczal doskwierac. Na poczatku bohatersko szlam bez swetra...po kilku godzinach szybko nalozylam sweter, niestety nie mialam ze soba ani rekawiczek ani szala - a wiec te rzeczy staly sie moimi pierwszymi zakupami dokonanymi w Australii! No bo w Polsce przeciez wszyscy mi odradzali-no gdzie jak gdzie ale w Australii to chłodno nie bedzie a  tam było plus 5 stopni!w Polsce okolo 30...

 

powrot do gory