Strona powstala 27.08.2001

 

Strona Główna

Kontakt

O stronie

Szukaj: wedlug slow kluczowych - wedlug pytan

AustraLink.pl


Image Map

 

KROKODYLE

Krokodyle w dzielnicach Darwin

Bardzo niebezpieczny croc
 


Krokodyle w dzielnicach Darwin

kwiecien 2005

 

Na przedmiesciach Darwin znow pojmano krokodyla slono-wodnego. Straznicy przyrody, przy pomocy harpuna, wyciagneli 2,3 - metrowe zwierze z Rapid Creek.

"Otrzymalismy doniesienie, ze w potoku widziano krokodyla, i partolowalismy okolice przez kilka ostatnich nocy" - powiedzial starszy straznik Tommy N.

To 52 krokodyl zlapany w roku biezacym. W calym roku 2004 zlapano w dzielnicach Darwin 253 gady.

Darwin jest stolica Terytorium Polnocnego Australii.

 

 

oprac. Stan Guzinski na podstawie notatki prasowej

 

Bardzo niebezpieczny croc

Na podstawie notatki prasowej z konca grudnia 2003.

Gazeta codzienna - "The Advertiser" - www.theadvertiser.com.au

 

22 letni Brett M., z zawodu mechanik, mieszkaniec Howard Springs (osady nieopodal Darwin) poniosl smierc podczas weekendowej przejazdzki rowerami.

Brett i jego dwaj przyjaciele, Ashley i Shaun (obaj w wieku lat 19), wybrali sie w niedziele na wycieczke rowerowa wzdluz niewielkiej rzeki Finnis, okolo 100 km na poludnie od Darwin. Rzeczka wlasnie wezbrala.

Po przejechaniu pewnego odcinka postanowili odswiezyc sie w wodzie. W pewnym momencie Brett stracil grunt pod nogami i rwacy nurt zaczal znosic go w dol rzeki. Dwaj przyjaciele caly czas podazali za nim brzegiem. Dopiero o 1 km dalej, Brettowi udalo mu sie zlapac grunt. Gdy wraz z przyjaciolmi wychodzili na suchy lad, Ashley zauwazyl krokodyla: "Byl 2 metry za nami i plynal naszym sladem".

Ashely zdazyl wykrzyknac jakies ostrzezenie i uciec na pobliskie drzewo. Na tym samym drzewie znalazl sie rowniez Shaun: "Rozgladalismy sie za Brett'em. Nie slyszelismy niczego, ani krzyku, ani zadnych odglosow dochodzacych z wody. Siedzac na drzewie rozgladalismy sie wokol, az w 2 minuty pozniej krokodyl wyniosl cialo Bretta na powierzchnie, tak jakby demonstarcyjnie nam je pokazywal, a nastepnie odplynal ".

Krokodyl zabral ze soba cialo swej ofiary. Po niedlugim czasie powrocil: "Wrocil pod nasze drzewo, przez jakis czas nas obserwowal. Okrazal drzewo, wynurzajac sie z roznych jego stron. Wyraznie chcial, abysmy go widzieli. Nastepnie odplynal na chwile, ale wrocil upewniajac sie, ze wciaz jestesmy na miejscu. Praktycznie byl w poblizu przez cala noc i caly nastepny poranek. Kilkakrotnie chcielismy juz drzewo opuscic, ale za kazdym razem krokodyl znow pojawial sie w poblizu."

Dopiero w poniedzialek po poludniu krokodyl zostal odstraszony halasem helikoptera ratowniczego. Po trudnej akcji ratowniczej, mezczyzni zostali przetransportowani do Royal Darwin Hospital i poddani kuracji anty-szokowej i przeciw hypothermii (nadmiernie niskiej temperaturze ciala).

Chlopcy wciaz nie moga dojsc do siebie: "Siedzenie przez 20 godzin na cienkiej galezi niewielkiego drzewa bylo bardzo niewygodne. Pilnowalismy sie wzajemnie, aby nie zasnac. Bylismy wykonczeni. Bylo bardzo zimno, wiec musielismy siedziec przytuleni. Drzewo bylo bardzo male - mialo tylko dwa rozgalezienia, w ktorych moglismy siedziec. Trzecie rozgalezienie bylo zbyt blisko powierzchni wody. Drzewo kolysalo sie przez cala noc, bo byl silny wiatr i padal deszcz."

O swym przyjacielu Shaun powiedzial: "To byl najlepszy kumpel jakiego znalem. Nigdy nikogo nie skrzywdzil. Znalismy sie od 4-5 lat."

Ekipa specjalna wyruszyla na poszukiwanie krokodyla ludojada. Byl to pierwszy przypadek zauwazonej obecnosci krokodyla slono-wodnego, tak wysoko w gore biegu rzeki Finnis. Poprzedni przypadek mial miejsce w 1979 roku, kiedy to zlapano jednego z najwiekszych i najbardziej agresywnych krokodyli w Terytorium Polnocnym. Bylo to o 40 km ponizej miejsca, w ktorym zdarzyl sie ten wypadek.

W akcji ratowniczej udzial wzielo 5 osob. Dwojka ratownikow zostala opuszczona winda, z pokladu helikoptera, wraz z tratwa ratunkowa. Tratwa zostala napompowana, przyczepiona linka do jednego z nabrzeznych drzew i nakierowana w rejon gdzie znajdowali sie ratowani mezczyzni. Gdy tratwa podplynela pod ich drzewo, zeskoczyli do niej, z pewnym wahaniem.

 

powrot do gory