Strona powstala 27.08.2001

 

Strona Główna

Kontakt

O stronie

Szukaj: wedlug slow kluczowych - wedlug pytan

AustraLink.pl


Image Map

 


 

Edu.AustraLink.pl / Chce sie uczyc w Australii - informacja o mozliwosciach podjecia nauki  w australijskiej szkole lub uczelni

 

 DORADCY EDUKACYJNI * POSREDNICY* PRACA DLA STUDENTA


Wyjezdzam (mam zamiar wyjechac) na kurs jezykowy do Australii. Cale swoje fundusze wydam na ten cel. Przedstawiciel szkoly jezykowej zagwarantowal zalatwienie pracy (maksymalnie miesiac bez pracy). Czy mozna na tym polegac?
 

Mam 21 lat i chcialbym podjac nauke w Australii, zaczynajac od kursu jezykowego, a konczac na colleg'u dwu letnim. Polskie biuro zajmujace sie wszelkimi sprawami zwiazanymi z organizacja takiego wyjazdu (tj. wizowanie paszportu, rezerwacja miejsca w szkole, opieka rezydenta) ZAPEWNIA w swej ofercie, iz mozliwosci podjecia pracy przez zagranicznych studentów sa w zasadzie nieograniczone, a wynagrodzenie rzedu 8-15 A$ za godzine pracy, w wymiarze 20 godz. tygodniowo, calowicie pozwala pokryc wszelkie koszty zwiazane z utrzymaniem sie tj. oplaceniem czesnego, mieszkania, jedzenia, itd, itp... Prosze o opinie na ten temat.

Czy moze mi Pan podac adresy "znajomych" biur w Australii zajmujacych sie posrednictwem i organizacja uslug edukacyjnych?


Czytalam opinie na temat dwoch biur organizujacych kursy jezykowe polaczone z praca w Australii. Ludzie bardzo narzekali i odradzali korzystanie z nich. Czy moglbys mi doradzic jakies biuro lub moze jakas inna mozliwosc?


Czy moglbys przeslac mi kontakt do firmy udzielajacej pomocy w wyborze studiow w Australii? Mam pewne specyficzne wymagania.


Wyjezdzam (mam zamiar wyjechac) na kurs jezykowy do Australii. Cale swoje fundusze wydam na ten cel. Przedstawiciel szkoly jezykowej zagwarantowal zalatwienie pracy (maksymalnie miesiac bez pracy). Czy mozna na tym polegac?


Uczestnicy kursow korzystaja z przywileju (ograniczonego) prawa do pracy. Jest to bardzo powazny przywilej. Rzady calego swiata staraja sie uszczelnic swoje rynki pracy i zarezerwowac je dla swoich tylko obywateli, aby zminimalizowac wlasne bezrobocie. Dlatego przywilej udzielony przez Australie studentom i kursantom zagranicznym, nalezy bardzo doceniac. Zwykly turysta jest w gorszej sytuacji, gdyz jedynym jego prawem jest wydawanie przywiezionego pieniadza. Zarobic nie wolno mu ani centa.

Z drugiej strony, ze zgrubnych kalkulacji wynika, ze przecietny zamorski student, wszystko co w Australii zarobi, bedzie musial tu i tak wydac. Ma prawo pracowac do 20 godzin tygodniowo. Zarobek rzedu 10A$ do 15A$ na godzine, da 200 - 300A$ tygodniowo. To nie jest kwota, z ktorej daloby sie wiele zaoszczedzic.

Kilka lat temu, opisywano w australijskiej prasie bardzo tanie szkoly jezykowe dla obcokrajowcow, ktorych wlasciwa rola bylo zapewnienie swoim klientom statusu studenta zamorskiego, z prawem do pracy. Kursy i nauka byly na dalekim planie. Praktyki te zostaly ukrocone, a wszystkie szkoly dla studentow zamorskich (nie tylko jezykowe) musza byc na liscie CRICOS. Te szkoly przeszly przez stosowna procedure i spelniaja australijskie wymagania panstwowe. Zapewniaja one nauke na wymaganym poziomie, a studenci musza wykazac sie co najmniej 80-cio procentowa obecnoscia na zajeciach. Szkola ma obowiazek zglosic do Urzedu Imigracyjnego nazwisko delikwenta, ktory opuszcza wiecej niz 20% zajec.

Wracajac do pytania, jest prawdopodobne, ze szkola jezykowa w jakis sposob pomaga studentom znalezc prace. Ta pomoc moze sie ograniczac do podania adresow agencji posrednictwa pracy, lub do udostepnienia tablicy ogloszen. Wiem, ze szkoly i australijscy posrednicy edukacyjni niechetnie bezposrednio uczestnicza w szukaniu pracy przez studentow i kursantow, poniewaz studenci czesto nie wywiazuja sie z przyjetych na siebie zobowiazan pracownika. Jedno jest pewne, nie ma generalnych regul, kazda szkola podchodzi do tej sprawy inaczej.

Po kilku pytaniach od czytelnikow, a wlasciwie watpliwosciach typu: "Czy szkola w dalekiej Australii i jej przedstawiciel w Polsce, rzeczywiscie zapewnia mi jakakolwiek prace?", mysle ze jedyne co mozna zrobic, to:

  • domagac sie gwarancji pracy na pismie od organizacji, ktora daje takie obietnice

  • zweryfikowac obietnice kontaktujac sie bezposrednio ze szkola emailem. Emailowa odpowiedz szkoly bedzie jakims formalnym potwierdzeniem tych deklaracji.

  • upewnic sie, ze jest to usluga, za ktora nie bedzie trzeba jakos dodatkowo placic

Jak to bywa (w Ameryce co prawda) mozesz poczytac: http://www.cyberexpres.com/display.asp?id=642

Zapoznaj sie z informacja na ten temat zawarta w portalu Edu.AustraLink.pl / Chce sie uczyc w Australii   http://www.edu.australink.pl



powrot do gory

Mam 21 lat i chcialbym podjac nauke w Australii, zaczynajac od kursu jezykowego, a konczac na colleg'u dwu letnim. Polskie biuro zajmujace sie wszelkimi sprawami zwiazanymi z organizacja takiego wyjazdu (tj. wizowanie paszportu, rezerwacja miejsca w szkole, opieka rezydenta) ZAPEWNIA w swej ofercie, iz mozliwosci podjecia pracy przez zagranicznych studentów sa w zasadzie nieograniczone, a wynagrodzenie rzedu 8-15 A$ za godzine pracy, w wymiarze 20 godz. tygodniowo, calowicie pozwala pokryc wszelkie koszty zwiazane z utrzymaniem sie tj. oplaceniem czesnego, mieszkania, jedzenia, itd, itp... Prosze o opinie na ten temat.


Zajrzalem na strone biura, ktorego nazwe mi podales. Nie znam tej firmy, ani poziomu uslug jaki oferuje, ale nie zauwazylem, aby zamieszczona tam informacja o zarobkach studentow byla nieprawdziwa. Informacja ta jest natomiast dosc nieprecyzyjna i na pewno rozwaza sie tam tylko jeden scenariusz – ten optymistyczny (jak to w reklamie).

Nieporozumienie polega chyba na tym, ze wedlug twojej interpretacji, w kosztach utrzymania mieszcza sie tez oplaty za szkole, podczas gdy wedlug mnie firma pisze tylko o kosztach przezycia, czyli dachu nad glowa, wyzywienia, transportu miejskiego itp.

Troche na wyrost jest ich stwierdzenie - "Zarobki sa na tyle duze, ze studenci sa w stanie sami pokryc koszty utrzymania". Ja ta sama mysl ujalbym nastepujaco: "Po znalezieniu pracy, co moze nastapic nie od razu po przyjezdzie, studenci powinni byc w stanie sami pokryc koszty swojego skromnego (!!) utrzymania. Nie mozna jednak liczyc na to, ze uda sie rowniez uzyskac srodki na oplacenie szkoly".

Jesli podejmiesz prace legalna, to zarabiajac 8 - 15 A$ na godzine, i pracujac 20 godzin, uzyskasz maksymalnie 300 A$ tygodniowo. Liczenie na zarobek 15 A$/godzine uwazam za przejaw sporego optymizmu, no ale nie moge powiedziec, ze sie to nikomu nie uda.

Z tych 300 A$ trzeba bedzie zaplacic podatek, co pochlonie 29% calej kwoty, czyli zostanie 213 A$. Jest to kwota skromna, ale na przezycie powinna wystarczyc.

Jesli zarobisz mniej, np. 200 A$, to po opodatkowaniu zostanie ci 142 A$, a to juz bardzo malo.

Jednak nawet zarabiajac 300 A$ brutto, nie bedziesz w stanie oplacic tygodniowego czesnego, ktore srednio, zaleznie od kursu i szkoly, wynosi 200 - 250 A$ tygodniowo (uniwersytet drozej).

Jesli przez tydzien lub przez miesiac nie bedziesz miec pracy, czy to na poczatku, czy to w trakcie pobytu, to powstanie dziura w twoim budzecie. Bedziesz mogl co prawda dalej uczeszczac do szkoly, gdyz ta jest oplacona z gory, ale trzeba przeciez jeszcze cos jesc.

Zmierzam do prostego wniosku - nalezy ze soba przywiezc pieniedze. Australijskie szkoly i uniwersytety w swoich broszurach informuja o tym, ze studenci zagraniczni maja prawo do pracy (20 godzin w tygodniu), ale jednoczesnie dodaja, ze zarobione w ten sposob pieniadze nalezy traktowac tylko jako uzupelnienie budzetu, a nie jako zrodlo, ktore pokryje wszystkie twoje wydatki z czesnem wlacznie.

Ryzyko, ze pracy nie znajdziesz (albo, ze nie bedziesz jej miec stale) jest realne, ale nikt nie jest w stanie okreslic jakie. Na pewno trzeba uwzglednic koniecznosc przezycia pierwszych tygodni bez pracy (kiedy to przybysz ma najwieksze wydatki - placisz rowniez za przyznanie prawa do pracy).

Praca na czarno wiaze sie z innym ryzykiem, polegajacym na wysokiej grzywnie i natychmiastowym wydaleniem z Australii, byc moze na zawsze.

Coraz powszechniejsza forma pracy jest samo-zatrudnienie. Mozna wowczas dzialac samodzielnie lub jako podwykonawca, zaleznie od swoich umiejetnosci i od charakteru pracy. Slyszalem o studentach, ktorzy zarejestrowali tu dzialalnosc gospodarcza i zdobywali pieniadze jako jednoosobowe "firmy". Np. student z Malezji skladal komputery, a studentka ze Szwecji tanczyla w klubie nocnym. Nie wiem ile zarabiali. Przy utrzymaniu ograniczenia liczby godzin pracy do 20 na tydzien, zapewne stawki godzinowe wypadly im wyzsze.

Przykladowo (bo nie znam liczb), jesli skladanie komputera trwaloby 4 godziny, to legalnie moznaby ich zlozyc 5 w ciagu tygodnia, i zarobic powiedzmy po 100 A$ od sztuki. To juz wyglada lepiej. Moze wystapic trudnosc ze znalezieniem wystarczajacej liczby klientow i na pewno nie da sie tego uruchomic w tydzien po przyjezdzie, ale po pol roku ... ?

Chcialbym zostac wlasciwie zrozumianym:

  • Uwazam, ze Australia jest wspanialym krajem dla tych wszystkich, ktorzy chca sie tu uczyc, niezaleznie od przedmiotu nauki, czy wieku studenta.

  • Kraj jest piekny, przyjazny, ciekawy, bezpieczny.

  • Szkoly reprezentuja dobry poziom, a absolwenci nie maja klopotu z uznaniem kwalifikacji na calym swiecie.

  • Po ukonczeniu dajacego odpowiedni zawod kursu, mozna sie ubiegac o wize stalego pobytu w Australii.

  • Koszt nauki i zycia w Australii jest znacznie nizszy niz w Ameryce i w Europie.

Ale jednak jest to koszt. Nie nalezy sadzic, ze wystarczy zapisac sie na kurs jezykowy, aby natychmiast po przyjezdzie zaczac zarabiac tak, ze nie tylko wystarczy na utrzymanie i turystyke, ale rowniez z nawiazka zwroca sie koszta szkoly i przelotu.

Jesli jakas szkola czy przedstawiciel czyni takie obietnice, lub nie czyniac bezposrednich obietnic maluje hurra-optymistyczne wizje, to moim zdaniem wyrzadza krzywde swoim klientom (rozczarowanie, rozgoryczenie, lub jeszcze gorzej) oraz na dluzsza mete podkopuje swoj wlasny biznes.

Dziala tez na niekorzysc Australii, oraz australijskiego "przemyslu" oswiatowego, bedacego tu duza galezia gospodarki .

Jesli natomiast obietnice sa rzetelne, to nie powinno byc przeszkody, aby byly one podane na pismie i z konkretami:

  • w ile dni po przylocie dostane prace

  • minimalny gwarantowany zarobek

  • dokladnie rozpisane koszta utrzymania (kwatera, wyzywienie, bilety, ...)

  • koszta zwiazane z praca (pozwolenie na prace, pomoc w znalezieniu pracy, podatki, inne)

  • kazde inne pytanie z tej beczki


powrot do gory

Czy moze mi Pan podac adresy "znajomych" biur w Australii zajmujacych sie posrednictwem i organizacja uslug edukacyjnych?

lub

Czytalam opinie na temat dwoch biur organizujacych kursy jezykowe polaczone z praca w Australii. Ludzie bardzo narzekali i odradzali korzystanie z nich. Czy moglbys mi doradzic jakies biuro lub moze jakas inna mozliwosc?


lub

Czy moglbys przeslac mi kontakt do firmy udzielajacej pomocy w wyborze studiow w Australii? Mam pewne specyficzne wymagania.

W odpowiedzi na dziesiatki pytan tego rodzaju, w sierpniu 2002 powstal specjalistyczny portal dla tych, ktorzy planuja podjecie nauki w krainie Oz - Edu.AustraLink.pl / Chce sie uczyc w Australii, a od pazdziernika tego samego roku, zaczal on rowniez swiadczyc uslugi jako oficjalny reprezentant szkol australijskich.

Jestem wspolredktorem tego portalu - zapraszam www.edu.australink.pl .


powrot do gory